Wprowadzenie

Bartłomiej Siedlarz

O dokumentach rzecz jest. O ich powstawaniu, edycji, przetwarzaniu i opracowaniu. W większości formalnie, ponieważ ciekawsze to niż treść. Raczej od wirtualnej strony, aczkolwiek i o fizyczności też coś czasem się pojawić może. Zajmuję się tym już od dosyć dawna, przyszła więc pora na podzielenie się mymi spostrzeżeniami ze światem, na udokumentowanie dokonań, a może nawet i bardziej teoretyczne rozważania. 

Dziedzina ta — zresztą jak wszystkie podobne, nie bez powodu pomocniczymi zwane — często niewdzięczną w swojej monotonii bywa, wielkiej cierpliwości i dużej ilości czasu wymaga. Przyciąga to jednak niektórych — redaktorów, skrybów, zecerów, drukarzy, bibliografów i bibliotekarzy. A my dziś, pomimo tego, że coraz rzadziej tak się właśnie określamy, spadkobiercami tych zawodów jesteśmy i chociaż pozornie świat nasz wygląda inaczej, przyczyny i cele wciąż są takie same. Zadania nasze nie są koncepcyjnie trudne, sama ich natura jednak czyni je często uciążliwymi w realizacji, dlatego musimy coraz sprytniejsze wymyślać sposoby, by podołać wciąż rosnącej ilości materiału, a zarazem nie zatracić porządności w działaniu. Rozwiązywanie problemów przyjemne jest i ciekawe, może akurat treści tu zawarte zachęcą kogoś do przeprowadzenia własnych eksperymentów i wykrzesania z tej rzemieślniczej dziedziny chociaż odrobiny sztuki.

  • Poczytam z ciekawości i czasem może odważę się skomentować. Choć obawiam się, że nie uda mi się pisać tak poprawną polszczyzną, jak ty. Życzę weny, czasu i wytrwałości przy tworzeniu kolejnych tekstów!